Mistyczna Kraina Wygasłych Wulkanów – Pogórze Kaczawskie

28 kwietnia 2015

Tkanina we wnętrzu

28 kwietnia 2015

O tym jak historia stała się hobby, a hobby stało się historią życia

28 kwietnia 2015
small
1
2014 070

Najlepszy układ na świecie jest wtedy, jeśli i ona i on i jeszcze większość ich znajomych mają to samo hobby. A jeszcze lepiej, jeśli w rezultacie hobby staje się pracą, czyli robimy to, co lubimy.

Wolin – małe miasteczko z potężną, wczesnośredniowieczną historią, która stała się motorem działalności kilkuosobowej grupy pasjonatów.

Tak jak często bywa w takich opowieściach o ludziach niezwykłych, z nietuzinkowym pomysłem i w tym przypadku zaczęło się od szalonej idei, aby zrobić coś z niczego tam, gdzie nie ma nic. Mając jedynie (a może – aż) wspaniałą historię w zanadrzu, krok po kroku stworzyli Centrum Słowian i Wikingów. Miejsce, do którego co roku przybywają tysiące miłośników historii niemal z całego świata, dziesiątki tysięcy turystów i szkolnych wycieczek. Miejsce, którego twórcom co roku przyznawane są różne prestiżowe nagrody i wyróżnienia.

W 1993 roku Duńczycy zorganizowali w Wolinie Festiwal Wikingów, aby pokazać lokalnym władzom, jak można turystycznie wykorzystać historię miasta związaną właśnie z „piratami północy”. Pierwsze festiwale liczyły od kilkudziesięciu do 200 – 300 uczestników i pomału rosła też grupka mieszkańców włączająca się w odtwórstwo historyczne i organizację festiwalu.

Wolińscy pasjonaci historii brali udział w Festiwalu i co raz częściej wyjeżdżali na tego typu imprezy w Europie, w niezbyt odległym Torgelow w Niemczech, później w Danii, Szwecji, Norwegii. I cóż się okazało? Takie festiwale organizowane są zazwyczaj w miejscach gdzie zbudowana jest rekonstrukcja osady z tamtych czasów. Impreza trwa 2-3 dni, a skansen działa kilka miesięcy w roku przyciągając licznych odwiedzających. Ale super!! My też tak chcemy!! Tu u nas, w Wolinie!! W naszym małym mieście, gdzie jest duże bezrobocie, jest „daleko” do morza – jakieś 15km więc nie można wyjść w kapciach na plaże, a po za okresem Festiwalu przyjeżdżają tylko nieliczni turyści. Jest wspaniała historia, ale trzeba ją „ubrać”, żeby przyciągnęła tysiące zwiedzających. Mamy do tego świetne miejsce – wyspa Ostrów, tam gdzie od kilku lat odbywa się woliński Festiwal. Powstał pierwszy pomysł i pierwsze plany.

Jednak, jak to zazwyczaj bywa formalnie to taka grupka ludzi niewiele może zdziałać, w związku z tym w 2002 roku powołane zostało do życia Stowarzyszenie Centrum Słowian i Wikingów Wolin Jómsborg Vineta. W nazwie swojej ta organizacja zawiera zarówno wątki ze skandynawskich sag o warownej osadzie Jómsborg oraz ze słowiańskiej legendy o zatopionym mieście Vineta. Wolin ok. 1000 lat temu był wielką republiką kupiecką, głównie zamieszkaną przez Słowian ale otwartą dla wszystkich, którzy chcieli się tu osiedlić. Stąd właśnie wynikała wielokulturowość i niezwykłość tego miejsca.

Ale, moment!! Mam pisać o ludziach, którzy są „tu i teraz” więc jeśli ktoś jest chętny aby poznać bliżej historię Wolina to… zapraszamy do skansenu.

Zanim jednak powstał skansen trzeba było otrzymać od gminy teren w użyczenie, potem „pomysł na skansen” (wprawdzie zrobiony fachowo na podstawie badań archeologicznych) zamienić na projekty architektoniczno – budowlane z prawdziwego zdarzenia, czyli każdy rodzaj drewnianej chatki musiał mieć projekt taki niemal, jak dla domku jednorodzinnego.

Do tego doszły jeszcze uzgodnienia z wieloma urzędami, aż po ministerstwa włącznie.

I w końcu uzyskanie pozwolenia na budowę. Trwało to ponad dwa lata. Byli tacy, co potem mówili: „no, nie sądziłem, że się wam uda”. A jednak. Trzeba jedynie chcieć.

Otrzymanie możliwości zbudowania skansenu to jedno. Pozostaje już tylko zbudować – chciałoby się powiedzieć. Ale na to „tylko” trzeba mieć jeszcze pieniądze i to całą furę, a nie tylko drewniany wóz. Członkowie stowarzyszenia organizowali pokazy historyczne, brali udział w różnych prezentacjach dawnych rzemiosł w wielu miastach w Polsce, a wszystkie pieniądze szły na budowę.

W tak zwanym „międzyczasie” organizowali też we współpracy z Gminą Wolin część historyczną Festiwalu Wikingów, przemianowanego z czasem na Festiwal Słowian i Wikingów. I tu parę(naście) słów o Festiwalu. Dzięki działaniom członków stowarzyszenia i magii miejsca jakim jest Wolin, impreza ta, w ciągu kilku kolejnych lat stawała się jedną z największych na świecie i uważaną przez większość za najbardziej niezwykłą. Wynika to między innymi stąd, że tak jak 1000 lat temu Wolin leżał na przecięciu szlaków handlowych Europy, skupiając ludzi z bardzo odległych miejsc ówczesnego świata, tak i teraz zaczęli na Festiwal zjeżdżać uczestnicy niemal z całej Europy, Ameryki, Azji czy nawet Australii. Wszyscy poubierani w rekonstrukcje czy stylizacje strojów, pokazują życie codzienne z okresu wczesnego średniowiecza, czyli dawne rzemiosła, pokazy walk, występy grup muzycznych i tanecznych, repliki łodzi. Do tego jeszcze inscenizacje wydarzeń historycznych, gry, konkursy i zabawy. Uczestnicy prezentują przeważnie kulturę Słowian lub Wikingów, ale dodatkowo są i tacy, którzy odtwarzają wczesnośredniowieczną kulturę swoich terenów, jak choćby koczownicze ludy z Węgier, żyjące w jurtach lub Bałtowie, których również można rozróżnić często po odmiennym, charakterystycznym stroju. Na 20-ty Festiwal w 2014 roku przybyło ponad dwa tysiące uczestników z 26 krajów z czego niemal 700 walczących w wielkich bitwach wojów. Przyjeżdżają oni całymi rodzinami, a przekrój wiekowy jest od niemowląt do ponad 80 lat. Także, jak widać, odtwórstwem historycznym może zajmować się każdy, bez względu na wiek. Nie trzeba też być archeologiem czy historykiem, liczy się pasja i zainteresowanie tematem. Wiedza, z czasem, niepostrzeżenie przychodzi wtedy sama.

Festiwal rósł w siłę, a skansen „się budował”.

Stowarzyszenie zaczęło rozglądać się też za projektami na dofinansowanie takich „wariackich” działań. Pierwszy zrealizowany projekt w 2004 roku opiewał na (zawrotną, jak im się wtedy wydawało) kwotę 7.900zł. Pozwalał on na realizację warsztatów z młodzieżą z wolińskiego gimnazjum. Był to początek wieloletniej i trwającej nadal współpracy z tą szkołą. Kolejny projekt, tym razem na budowę opiewał na 150.000 zł, ale żeby nie było tak kolorowo, to należało jeszcze do tego dodać ponad 20.000 zł wkładu własnego. Te pieniądze trzeba było znów wypracować pokazami historycznymi itp. I tak pomału przez 4 lata udało się zbudować na tyle dużo, aby w kwietniu 2008 roku zrobić oficjalne otwarcie skansenu „Centrum Słowian i Wikingów”. Od tamtej pory stowarzyszenie zrealizowało prawie 40 projektów, a nadal rozbudowujący się skansen, liczący teraz 26 rekonstrukcji chat, umocnienia obronne z palisadą, bramę, wiaty, drewniane drogi i nabrzeże odwiedziło do tej pory prawie 400 tysięcy turystów.

Skansen charakteryzuje się tym, iż można wszystkiego dotknąć, wejść do chat, usiąść za stołem, położyć się na łóżku, na skórach, przymierzyć stroje czy uzbrojenie, wypróbować narzędzia. Przewodnicy i wszystkie osoby pracujące na terenie osady są ubrane w rekonstrukcje dawnych strojów. Bywa, że w chatach rozpalany jest ogień, można się ogrzać, a czasem i coś zjeść. Chętni mogą pomóc w gotowaniu.

Organizowane są tu lekcje żywej historii w formie warsztatów i gier terenowych dla dzieci i młodzieży szkolnej, imprezy integracyjne dla firm i uczestników konferencji. Oprócz Festiwalu stowarzyszenie postanowiło organizować także inne, mniejsze imprezy historyczne w czasie sezonu. Począwszy od Majówki Archeologicznej, po przez Święto Młodej Brzozy, Noc Świętojańską, Miodobranie, Warsztaty Archeologii Eksperymentalnej, Święto Plonów aż do Wrześniowych Warsztatów. Spośród tych wydarzeń najciekawszy charakter mają Warsztaty Archeologii Eksperymentalnej, ponieważ jest to impreza warsztatowa jak i pozostałe, ale od kilku lat poświęcana przewodniemu tematowi. Co roku wybierane jest jedno rzemiosło, zapraszani są najbardziej doświadczeni rzemieślnicy, którzy prezentują poszczególne etapy tworzenia replik dawnych przedmiotów. Prowadzą też doświadczenia związane ściśle z tajnikami konkretnego zawodu. Zarówno uczestnicy warsztatów, jak i odwiedzający skansen w tym czasie turyści, mogą się bardzo wiele dowiedzieć i nauczyć. Spróbować własnych sił. W tym roku warsztatem przewodnim będzie kowalstwo.

Kilka ładnych lat temu stowarzyszenie było pomysłodawcą i współorganizatorem wraz poznańskim Uniwersytetem im. Adama Mickiewicza, Międzynarodowej Sesji Naukowej Dziejów Ludów Morza Bałtyckiego. Sesja coraz bardziej się rozwija, ale od roku organizowane są także na terenie skansenu -w czasie Warsztatów i Festiwalu- wykłady naukowców z dziedziny archeologii i historii. Skupiają one coraz większe grono tych, którzy chcą się swoją wiedzą podzielić i tych, którzy chcą wiedzieć więcej.

„Centrum Słowian i Wikingów” już wiele razy stawało się planem filmowym. Kręcone były tu fabularyzowane filmy dokumentalne przez różne, międzynarodowe ekipy filmowe dla stacji telewizyjnych takich jak np.: National Geographic USA, The History Channel, Viasat History. Gościły tu telewizje polskie, niemieckie, hiszpańska, norweska, kanadyjska, chorwacka, rosyjska. Głównie były to filmy o tematyce związanej z wikingami, bądź okresem wczesnego średniowiecza, a nawet teledyski międzynarodowych zespołów muzyki bardzo różnej.

Ostatnio nakręcony film opowiada historię dawnego Wolina. „Miasto zatopionych bogów” Zdzisława Cozaca, stworzony dla TVP Historia, współfinansowany był też przez wolińskie stowarzyszenie. Obraz ten otrzymał wiele ważnych nagród na prestiżowych konkursach filmowych.

Warto też parę słów poświęcić kwestii pewnej łódki. Replika 12-metrowej, dębowej łodzi słowiańskiej z XII wieku (znalezionej koło Kamienia Pomorskiego), której armatorem jest stowarzyszenie, wykonana została w ramach międzynarodowego projektu LAGOMAR w Torgelow we współpracy właśnie z wolińskim stowarzyszeniem. Zgodnie z porozumieniem łódź stacjonuje na co dzień w skansenie w Wolinie. Ale nie zawsze można ją tam zobaczyć bo pływa. W rejsy wypływają różne załogi żeglarzy i nie tylko. Przeważnie odtwórcy historyczni. Są to „ludzie morza” ale też i tacy, którzy morza nie znają, a chcą go doświadczyć na własnej skórze. Repliką łodzi bez silnika, tylko na żaglu bądź wiosłach, jeśli wiatr nie sprzyja, pływają po Zalewie Szczecińskim, cieśninach, ale co najciekawsze po Bałtyku. Do Szwecji, Danii, Niemiec. Za każdym razem wzbudzają wielką sensację, zachwyt i niedowierzanie, że taką „skorupką” można przepłynąć morze.

„Centrum Słowian i Wikingów” jest na ukończeniu, jeśli wziąć pod uwagę założone kilkanaście lat temu projekty. Ale jak to często bywa u ludzi „pozytywnie zakręconych” mają oni kolejne plany. Budowa kolejnego skansenu. Tym razem będzie to rekonstrukcja trzech wieków budownictwa. XIII, XIV i XV wiek mają powstać w Kamieniu Pomorskim. Razem z wolińskim skansenem stworzą szlak historyczny.

W ubiegłym roku zakupiona została też działka w ramach kwartału rewitalizacji na błoniach nad Dziwną w Wolinie. Odbudowywane są tam stylizowane na przedwojenne kamienice. Stowarzyszenie planuje zrobić tu m.in. ekspozycję wnętrz pomorskich z przełomu XIX i XX wieku, kawiarnię oraz pokoje hotelowe nawiązujące swoim wystrojem do tego okresu. Ciekawostką będzie też studio fotograficzne, w którym będzie można zrobić np. pozowane zdjęcia rodzinne w dostosowanych strojach, z odpowiednimi rekwizytami i na odpowiednim tle, tak jak to wyglądało ponad 100 lat temu. Planowana jest także sala do warsztatów zimowych.

Stowarzyszenie buduje również na zamówienie różnego rodzaju rekonstrukcje obiektów historycznych w innych miejscach w Polsce. Chaty z epoki neolitu, żelaza, wczesne średniowiecze, obiekty etnograficzne – chętnych jest coraz więcej.

Aby móc rozszerzyć działalność po za aspekty historyczne, stowarzyszenie powołało do życia Spółdzielnię Socjalną Drakkar, która zaczyna dopiero rozwijać skrzydła, ale także ma wiele pomysłów.

Szaleni ludzi, szalone pomysły, chciałoby się powiedzieć. Ale jak widać to działa.

Skansen w Wolinie stał się wizytówką województwa zachodniopomorskiego i jednym z najlepszych produktów turystycznych według Polskiej Organizacji Turystycznej. Stowarzyszenie wraz ze Spółdzielnią zatrudniało w ubiegłym roku prawie 50 osób.

Marzenia się spełniają, jeśli ludzie potrafią wspólnie dążyć do celu. Wiadomo, jak to w grupie, czasem są odmienne zdania, czasem coś „nie idzie po myśli”, ale kilkanaście lat działalności członków Stowarzyszenia Centrum Słowian i Wikingów Wolin Jómsborg Vineta pokazało, że MOŻNA.

 

 

 

Agnieszka, Andrzej i Bogusław Kłosowscy

 

 

 

 

 

 

 

Agnieszka Gawron Kłosowska. Z zawodu konserwator dzieł sztuki. Zamieniła Warszawę na Wolin bo

15 lat temu poznała w Biskupinie Andrzeja z Wolina. Ślub wzięli w strojach historycznych. Od samego

początku są zaangażowani w realizację  celów stowarzyszenia i tworzenie Centrum Słowian i wikingów. Agnieszka jest tam przewodnikiem, prowadzi warsztaty oraz lekcje żywej historii.