Coton Manor

5 listopada 2015

Zamki, duchy i zbójnicy

5 listopada 2015

Skarby ogrodu – jesień

5 listopada 2015
DSC_0537
DSC_5633
DSC_0004DSC_0012DSC_0028DSC_0055DSC_0102DSC_0209DSC_0241DSC_0283
Tekst i foto: Katarzyna Bellingham

Prac w ogrodzie i lesie jesienią jest sporo, ale i przyjemności nie braknie – szczególnie kulinarnych. Warzywnik pęka w szwach od plonów i wraz z nadejściem chłodniejszych dni zaczniemy zajadać się brokułami szparagowymi, brukselkami oraz super zdrowym jarmużem. Ogród ziołowy też czeka na zbiory – nie ma jak aromatyczne oleje z rozmarynem, bazylią i tymiankiem lub super ostry dżem z papryczek chili. W przydrożnych chaszczach czekają zaś na nas owoce czarnego bzu – syrop z nich wykonany jest naprawdę niezastąpiony przy zimowych przeziębieniach.

 

W jesiennym ogrodzie mamy prawdziwe szaleństwo plonów. Zaczynając od pięknie kwitnących dalii, słonecznej rudbekii błyskotliwej oraz jednorocznej rudbekii owłosionej i ogromnych sadźców plamistych nadal wabiących senne już owady, a kończąc na fantastycznie kolorowych roślinach takich jak papryczki chili. W tym roku zaszaleliśmy (głównie z powodu posiadania wspaniałego i ogromnego tunelu foliowego) i wysialiśmy sporą ilość różnych odmian tych intrygujących warzyw. W środku lata na krzaczkach różnej wielkości i pokroju zaczęły pojawiać się przeróżne owoce papryczek, które w połowie sierpnia zaczęły się delikatnie wybarwiać i nabierać smaku. Nie jesteśmy w stanie zjeść takich ilości papryczek, ale ususzone czy zamknięte w słoiki będą sobie stały jeszcze długo w spiżarce … będą z nich też wspaniałe prezenty pod choinkę.

Warzywnik nadal tętni życiem. Aż do pierwszych przymrozków zbieramy na bieżąco sałaty i warzywa dyniowate, które suszymy na słonecznym tarasie lub parapecie i chowamy na zimę w piwnicy spiżarni lub pod łóżkiem. Pod koniec października możemy już wykopać warzywa korzeniowe, które przeznaczone są na zimowe zapasy czyli marchew, pasternak, pietruszka, buraczki oraz seler, który szczególnie boi się silniejszych przymrozków.

 

Rozpoczyna się sezon sadzenia drzew (łącznie z żywopłotami z grabu czy buka) i krzewów (również róż) z odkrytymi korzeniami. Kupując rośliny w szkółkach zwróćmy uwagę na system korzeniowy – nie powinien być przesuszony ani zbyt mały w stosunku do wielkości sadzonki. Rośliny z odkrytym korzeniem staramy się sadzić jak najszybciej po zakupie, a przewożąc je ze szkółki do domu, zawsze umieszczamy w worku i nigdy nie wystawiamy na wiatr oraz słońce. Jeśli rośliny nie mogą być posadzone natychmiast po zakupie, to koniecznie należy je zadołować w ogrodzie. Przed posadzeniem korzenie roślin moczymy przez godzinę lub więcej w wodzie.

 

Na rabatach jesienią mieni się od kolorów i przeróżnych form kwiatów oraz liści. Grabowe i bukowe żywopłoty pięknie przebarwiają się na brązowo, bordowo, złoto. Jeśli zadbaliśmy o różnorodność gatunkową to nawet po przymrozkach ogród jest atrakcyjny. Czy wiecie, że kilkadziesiąt lat temu ogrodnicy za piękne i ciekawe uważali tylko rośliny kwitnące? A gdy ich kwiaty zamieniały się w suche owocostany obcinali je i usuwali z rabat, które pozostawały całkiem golutkie aż do wiosny przyszłego roku. W dzisiejszych czasach jednak jesteśmy bardziej świadomi i już nie ogołacamy ogrodów na zimę, gdyż jak wiadomo nie ma to najmniejszego sensu. Zostawiając nieprzyciętą rabatę, pomagamy naturze i sobie. Pozostawienie roślin w ogrodzie, nie przycinanie ich do samej ziemi sprawi, że stworzą naturalną ochronę dla gleby (pamiętajmy o erozji), ochronią przed chłodem swoje własne korzenie oraz posadzone w glebie cebulki roślin kwitnących wiosną. Dodatkowo zaschnięte pędy bylin są schronieniem dla mniejszych ptaków i zimową kryjówką dla pożytecznych insektów. No i przecież takie martwe rośliny są piękne! Przyglądając się zasuszonym kwiatom słoneczników, jeżówek czy rudbekii rosnących wśród traw czy baldachów rozchodników i krwawników można odkryć cos niezwykłego – szczególnie gdy pokryje je szron lub śnieg. Nie wspominam już nawet o okrąglutkich kwiatostanach najzwyklejszych na świecie cebul oraz porów pozostawionych w warzywniku czy wyniosłych baldachów pasternaku i marchewki – czy wiecie jak pięknie kwitną warzywa? Tak więc nie musimy zawsze łapać za sekator. Lepiej złapać za aparat fotograficzny i uwiecznić kolorową jesień na zdjęciach. Nie bójmy się też martwych (uschniętych) roślin, bo przecież to naturalne, aby zostawić je na rabatach aż do wczesnej wiosny, gdy zaczynają wypuszczać młode pędy. Jeżeli stworzymy w ogrodzie pustynię dla natury zamiast oazy dla wszystkiego co żyje – to będzie to moim zdaniem przestępstwo.

Jeśli jednak swędzą nas rączki, to zawsze można (a nawet trzeba) przyciąć na rabatach rośliny mocno zniszczone przez przymrozki. Są to zazwyczaj kwiaty jednoroczne oraz ciepłolubne, których pędy całkowicie zapadają się i rozpuszczają pod wpływem chłodnych temperatur. Takie rośliny gniją i mały z nich pożytek dla kogokolwiek. Tak więc dalie (bulwy dali oczywiście wykopujemy na zimę), kosmosy, aminki i tytoń ozdobny wykopujemy, a potem wyrzucamy na pryzmę kompostową. Na powstałych w ten sposób wolnych miejscach możemy sadzić na przykład cebulki tulipanów.

Jesienią można uzbierać sporo niepotrzebnego już materiału roślinnego z ogrodu ozdobnego czy warzywnika, więc w planowaniu swojego ogrodu zawsze warto uwzględnić pryzmę kompostową lub jeszcze lepiej specjalnie do tego celu wybudowany z drewnianych desek kompostownik. Ustawić go należy w zacisznym, dosyć dobrze nasłonecznionym i ciepłym miejscu w ogrodzie – pamiętajmy, iż w cieple procesy rozkładu w kompostowniku zachodzić będą o wiele szybciej niż w chłodzie i cieniu. Zadbajmy też, aby pryzma była wilgotna i nie wysychała – dobrze byłoby jej pod przykryciem ze starego koca lub dywanu.

 

Jesienne rabaty bylinowe są bardzo piękne, ale nie zapominajmy przypadkiem o rabatach wiosennych! To właśnie jesienią musimy zaplanować i posadzić to, co za kilka miesięcy będzie zdobiło nasze ogrody, tarasy i balkony. Październik to jeszcze dobra pora sadzenia roślin cebulowych kwitnących wiosną i wczesnym latem. Zwykle uprawa ich kończy się powodzeniem (szczególnie w pierwszym roku po posadzeniu) i nie wymaga zbyt dużo cierpliwości. Wystarczy umieścić dorodne cebule w ziemi, poczekać przez zimę… i gotowe! Trzymajmy się jednak jednej prostej zasady, która pomoże nam stworzyć radosną oazę na wiosnę: nie wolno sadzić cebulek w linii prostej ;-) Naprawdę nie ma nic straszniejszego, niż sztuczna linia tulipanów czy żonkili. Rośliny cebulowe same w sobie są bardzo naturalne. Dlatego trzeba je komponować w ogrodzie w jak najbardziej swobodny sposób. Ustawione pod linijkę wyglądają po prostu ‘jakoś nie tak’. Jeśli mamy z tym problem i nie wiemy jak zaaranżować je na rabacie to po prostu nabierzmy garść cebulek i podrzućmy je delikatnie w górę – tam gdzie spadną tam niech rosną.

 

Pomimo tego, że jesień mamy w wielu rejonach kraju dosyć suchą, to po zamarznięciu gleby nie będziemy mogli posadzić już niestety żadnych cebulek. Ja regularnie pozostawiam sobie sadzenie tulipanów, narcyzów, szafirków i innych roślin cebulowych na październik (lub nawet listopad jeśli chodzi o sadzenie cebulek w donicach, które spoczną na zimę w garażu) z tego prostego powodu, że do tego czasu zarówno rabaty jak i donice wyglądają nadal pięknie, kwitną obficie i wcale nie mam ochoty tego zmieniać. Aby zrobić dla nich miejsce na rabatach muszę usunąć już wszystkie rośliny jednoroczne (np. kleome czy kosmos), a ze skrzyń oraz donic wykopać wyrośnięte pięknie przez lato kocanki, szałwie i pelargonie. Jeśli pogoda mi na to pozwoli, to jest to jest zadanie na pierwsze tygodnie listopada – wcześniej upajam się kolorowa jesienią z delikatnie spadającymi liśćmi, ciepłym porannym słońcem i wilgotnym zapachem zasypiającego powoli ogrodu.

 

Świetnym pomysłem jest również wysadzanie roślin cebulkowych w darni i naturalizowanie ich. Nasz ogród jest duży, więc aby nie zbankrutować robimy to ‘każdego roku po trochu’, ale polega to zazwyczaj na zakupie 200 lub 300 cebulek np. narcyza w maleńkiej odmianie ‘Tete-a-Tete’ i podsadzanie nimi brzózek w lasku lub drzewek owocowych w sadzie. Narcyzy bardzo szybko się rozmnażają i każdej wiosny w darni pokazuje się coraz to więcej ich złotych kwiatków – wprowadza to bardzo naturalny klimat do ogrodu, nie wspominając już o zapewnieniu wczesnego pożywienia dla wygłodniałych po zimie insektów pożytecznych. Do naturalizacji w trawniku czy też na łące kwietnej najlepiej nadają się niskie rośliny cebulowe, które mają niezbyt duże wymagania glebowe i dobrze się rozmnażają – pamiętajmy, że cebulki na długo pozostaną w tym samym miejscu. Podstawowe rośliny z tej grupy to krokusy wielko i drobnokwiatowe, narcyzy botaniczne, cebulice syberyjskie, ranniki i śnieżniki. Na żyźniejszych glebach także przebiśniegi i tulipany botaniczne, a na bardziej wilgotnych szachownice kostkowate.

Do obsadzania donic można użyć bardziej ozdobnych odmian roślin cebulowych. W końcu zazwyczaj upiększają one nasze ganki, tarasy i balkony, więc tu spokojnie możemy zaszaleć i odstąpić od delikatnych kwiatków czy barw.

 

Jesień w ogrodzie oznacza ważne prace na rabatach, w szklarni i oczywiście na zagonach warzywnych. Wiele z nich jest konieczna dla zdrowia i ładnego wyglądu ogrodu – mowa tu na przykład o dosiewaniu trawy w ‘gołych’ miejscach na trawniku, podrzucaniu dobroczynnego kompostu lub obornika czy sadzeniu drzew i krzewów z odkrytym korzeniem (ta czynność może być wykonywana tylko pomiędzy październikiem a kwietniem w zależności od pogody). Ale czy warto stresować się pracami mało koniecznymi? Ta cudowna pora roku wielu z nas kojarzy się z pięknie przebarwionymi, spadającymi jak talarki z drzew liśćmi. Szkoda jednak, iż tak dużo osób widzi w nich jedynie śmieci i powód do zmartwienia. Znam takich, co to zniecierpliwieni wdrapują się na drzewa i trzęsą nimi na potęgę, aby pozbyć się raz na zawsze problemu… inni znowu grabią chorobliwie każdy listek, żeby przypadkiem nie zaśmiecał im podjazdu. Dla takich osób nie mam litości – jeżeli nie chcemy mieć liści w ogrodzie, to przykro mi to powiedzieć, ale nie miejmy drzew. A jeżeli nie mamy drzew, to może po prostu nie miejmy ogrodu ;-) dla wszystkich innych mała porada – jeśli liście spadają na rabaty czy puste przestrzenie pomiędzy drzewami, to zostawmy jest tam w spokoju, gdyż ochronią wrażliwe na chłody rośliny i powoli zaczną ulegać naturalnemu rozkładowi dla dobra gleby czyli utworzą cenną naturalną ściółkę. Jeśli coraz to większe ilości liści pokrywają nasze chodniki czy trawniki, to po zgrabieniu dodajmy je do kompostownika, usypmy pryzmę lub zapakujmy je do plastikowych worków i odłóżmy gdzieś w zaciszny, zapomniany zakątek w ogrodzie – za rok będziemy mieli wspaniały materiał do ściółkowania rabat lub do robienia własnych mieszanek podłoża do wysiewów lub innych celów. Pamiętajmy, że ogród nie musi być sterylny. Właściwie to nawet nie powinien być sterylny, bo przecież dzielimy go z innymi mieszkańcami, którzy nie koniecznie muszą mieć podobny gust do naszego ;-)

Pamiętajmy także, iż sterty liści są często kryjówką dla zbierających się już do zimowego snu jeży. Bardzo zatem uważajmy przy paleniu jesiennych ognisk. Starajmy się z liści robić ściółkę, suche pędy bylin dodawać do pryzmy kompostowej jako pierwsza (dolna) warstwa drenażowa, a cieńsze gałęzie wrzucać do rębaka – tak aby jak najbardziej zredukować konieczność palenia. Jak wiadomo nie jest to dobre ani dla naszej atmosfery, ani otaczającej nas przyrody, ani też dla naszych własnych płuc. Jeśli jednak uzbieramy materiał na ognisko, to przed jego rozpaleniem z uzbieranej kupki liści i gałęzi zróbmy obok małe palenisko – nie palmy nigdy tej sterty czekającej od tygodni czy miesięcy! Tylko w ten sposób możemy być pewni, że nie wrzucimy do ogniska jeża i że nie podpalimy własnej działki, domu czy lasu – pamiętajmy, iż tegoroczna jesień jest sucha.

 

Cieszmy się więc jesienią, gdyż przyozdobiona licznymi owocami i mieniącymi się w słońcu liśćmi jest ona bezsprzecznie najpiękniejszą porą roku. Jej obfite plony w ogrodzie ozdobnym, warzywniku, sadzie i w ogrodzie ziołowym oraz bogactwa barwy lasów, łąk i dzikich przydroży są bezcenne. Ogrodnicy niech spieszą do ogrodów, a działkowcy na działki. A jeśli mieszkacie w mieście, to koniecznie wybierzcie się na pieszą, samochodową lub rowerową wycieczkę, aby zasmakować tego świeżego powietrza przesiąkniętego wilgocią i zapachem ziemi. Odwiedzając lasy pamiętajmy jednak, iż jest to dom dzikiej zwierzyny, ptaków i wielu wielu gatunków maleńkich owadów, a my jesteśmy tylko gośćmi – kontrolujmy swoje psy, nie depczmy grzybów ‘trujaków’ i nie zostawiajmy po sobie żadnych plastików.

 

 

 

 

 

 

 

Katarzyna Bellingham ogrodniczka z pasji i wykształcenia. Wiele lat pielęgnowała i projektowała ogrody w Anglii oraz Irlandii, w 2011 wróciła z rodziną do Polski, aby stworzyć swój własny ogród na Kaszubach. Wiedzą ogrodniczą i doświadczeniami dzieli się na blogu: katarzynabellingham.blogspot.com