Kolejką przez Bieszczady

10 sierpnia 2015

Śniadanie na trawie

10 sierpnia 2015

Stary nowy dom

10 sierpnia 2015
empty image
empty image
_MG_6903_MG_7046_MG_7129_MG_7166_MG_7184_MG_7226_MG_7229_MG_7239_MG_7338IMG_7004IMG_7018IMG_7023IMG_7111IMG_7202IMG_7214
Fot. Piotr Zielazek - Studio Perspective

Patrząc na dom Ewy i Huberta aż trudno uwierzyć, że nie jesteśmy w miejscu, które stoi tu od pokoleń.

To niemożliwe!

A jednak – wybudowaliśmy ten dom zaledwie 8 lat temu! Mówią nam uśmiechnięci Ewa i Hubert.

Zawsze marzyłem o domu, który nie będzie banalny, taki jak każdy – z gładkimi ścianami i plastikowymi oknami. Mój dom miał być inny, taki, jakie budowało się kiedyś! Otoczony dużymi drzewami i ogrodem, w którym dzieci znajdą wiele miejsca na zabawy a zwierzęta będą mogły się swobodnie przechadzać. I choć sam projekt, który wybraliśmy, w pierwowzorze wykończony był gładką stalą, marmurami i szkłem, to udało nam się stworzyć nasze wymarzone miejsce na ziemi według naszego pomysłu.

 

Zawsze lubiłem otaczać się naturą. Drzewa, które teraz stoją w naszym ogrodzie zasadziłem sam już ponad 25 lat temu. Od dziecka zachwycałem się urodą starych dworków myśliwskich, wszak w mojej rodzinie tradycja łowiecka jest już kontynuowana od 5 pokoleń.

Zależało mi, by nasz dom zbudowany był w większości z naturalnych materiałów, nie chcieliśmy, by wszystko było lśniące, gładkie i nowe. Stąd na przykład nasz pomysł na ściany. Zarówno te zewnętrzne i wewnętrzne, miały przypominać stare i być nierówne, jak w dawnych dworkach. Po tygodniu prac, i kolejnych dziwnych prób, począwszy od uciskania tynku różnymi przedmiotami czy dłońmi, metodą prób i błędów, znaleźliśmy idealną technikę wygładzania narzuconego tynku pędzlem. I udało się!

Tak samo było z dachówką. Żadne z dostępnych na rynku nie były tymi idealnymi, ale w końcu, po długich poszukiwaniach udało się nam zdobyć stare dachówki z rozbiórki poniemieckich wojskowych kamienic i uzyskać wymarzony efekt – mówi Hubert.

Takich niebanalnych i nieoczywistych rozwiązań jest w tym domu naprawdę wiele.

Jak się okazało, fantazyjne schody prowadzące na nasłonecznioną antresolę wykonał kucharz i to w dodatku z drewna opałowego, a balustrada nad gankiem, podpatrzona kiedyś w restauracji, po drobnej modyfikacji i dopasowaniu projektu do budynku została wykonana ze zwykłych gałęzi.

Większość mebli w domu też ma swoją historię. Mówi nam wiecznie uśmiechnięta Ewa.

Część z nich pochodzi z mojego „posagu” a kilka uratowaliśmy przed siekierą sąsiada. Moja ukochana lampa w jadalni trafiła do nas z zabytkowego pałacu w Niemczech.

Nasz wymarzony stół ze szczotkowanego drewna wykonał okoliczny stolarz, a krzesła udało nam się zdobyć za bezcen. Producent chciał je sprzedać z niebagatelną sumę, Hubert zaproponował mu swoją ofertę i zostawił swoją wizytówkę. Nic nie wskazywało, że będą nasze, jednak po paru miesiącach sam się odezwał i tak oto są z nami.

Droga do zbudowania ich miejsca na ziemi nie była łatwa. Jednak wspólnie przyznają,  ich dom nie miał by takiego charakteru i takiej wartości dla nich, gdyby nie ciężka praca wujka i przyjaciela rodziny. To on wykonał najważniejsze prace, które nadały klimat temu wnętrzu. To on zbudował nasz taras, na którym teraz tak uwielbiamy przebywać, położył cegłę w domu i pieczołowicie układał kamienie otaczające dom i piwniczkę. To taki nasz dobry rodzinny duch będący z nami już blisko czterdzieści lat. To dzięki niemu czujemy się tu naprawdę dobrze.

Otoczenie nowego-starego domu Huberta i Ewy jest również niezwykłe.  Od zawsze moim marzeniem było oczko wodne zarybione płociami, wzdręgami i karasiami oraz głęboka piwniczka obok domu na wino i zdrowe, domowe przetwory.  A marzenia trzeba realizować – podsumowuje Hubert.

No i zwierzęta. One zawsze są blisko nas.  W prezencie ślubnym otrzymaliśmy nawet parę owiec. Jako dziecko opiekowałem się nawet dzikiem i wydrą. Mieliśmy też kozę.  A teraz?  W tym magicznym miejscu żyją trzy kuce, kury, papuga, dwa koty mieszkające tu na stałe i dwa dochodzące, trzy dorosłe daniele i cielę, które urodziło się w momencie, gdy Hubert oprowadzał nas po zagrodzie! W planach mam jeszcze wolierę z bażantami, to niezwykle ciekawe ptaki! Mówi nam Hubert. Widząc z jaką konsekwencją realizuje swoje plany, na pewno pojawi się ona już niebawem.